Czy doświadczenie pandemii wpłynie na nasze postawy wobec zmian klimatu?

Pandemia koronawirusa wymusiła zmianę niektórych naszych codziennych zachowań. Najbardziej widoczne było to w czasie okresów „zamknięcia”, podczas których odgórne obostrzenia wpłynęły na sposób, w jaki pracujemy, przemieszczamy się czy robimy zakupy. Niektóre z tych ograniczeń mogą mieć w przyszłości pozytywne skutki dla budowania niskoemisyjnych społeczeństw. 

Jak wykorzystać pandemię dla mitygacji? 

Żeby zbudować zrównoważoną gospodarkę niezbędne są zmiany systemowe w branży energetycznej, ale i zmiany na poziomie społecznym. Punktem wyjścia jest wzrost świadomości na temat zmian klimatu i modyfikacja zachowań w zakresie odpowiedzialnej konsumpcji i ekologicznego trybu życia (segregacja odpadów, ograniczanie emisji przez odpowiednią dietę, korzystanie z rowerów i komunikacji miejskiej zamiast samochodów).

Wywołane pandemią czasowe zamknięcia restauracji, kawiarni, instytucji kultury, a także apele władz o pozostawanie w domu tak, aby maksymalnie ograniczyć kontakty międzyludzkie, doprowadziły do wyraźnego spowolnienia życia społecznego, a także jego przeformułowania. Więcej korzystaliśmy z usług online, częściej pracowaliśmy zdalnie, mniej podróżowaliśmy. Ponieważ są to trendy częściowo zbieżne z tymi, które pozwolą na przyhamowanie zmian klimatu, Krajowy Ośrodek Zmian Klimatu postanowił sprawdzić, w jakim stopniu Polacy mogliby przywyknąć do odmiennej rzeczywistości. Tak powstał projekt pt. „Uwarunkowania zmiany postaw społecznych i stylu życia w kontekście aktualnych wyzwań związanych ze zmianami klimatu na przykładzie pandemii COVID-19 w Polsce”.

Podstawowe informacje o badaniu

Najważniejszym celem pierwszej części przeprowadzonej w kwietniu i maju 2020 było sprawdzenie, czy kryzys związany z pojawieniem się wysoce zakaźnego wirusa może, obok fatalnych skutków dla zdrowia publicznego i gospodarki, stać się punktem zwrotnym dla zmiany postaw wobec zmian klimatu. Według początkowego zamysłu, badanie powinno zostać powtórzone na tej samej próbie po ustąpieniu pandemii. Na razie jednak nie wiemy, kiedy to nastąpi.

Proces badawczy został zaprojektowany w sposób komplementarny – zastosowano w nim zarówno narzędzia jakościowe, jak i ilościowe. Pierwszy komponent obejmował 150 pogłębionych wywiadów, które zostały przeprowadzone przy pomocy komunikatorów wideo. Narzędzie badawcze dopasowano więc do ówcześnie panujących warunków (kwarantanna narodowa). Najważniejszymi zmiennymi różnicującymi rozmówców były miejsce zamieszkania oraz sytuacja rodzinna i zawodowa. Co istotne, kwestionariusz wywiadu został tak zbudowany, aby w sposób bezpośredni nie zadawać pytań o zachowania czy przekonania proklimatyczne. Dane uzyskane na tym etapie zostały dopełnione częścią ilościową. Ankieta internetowa miała charakter reprezentatywny (jej wyniki można przełożyć na całe społeczeństwo). Próba liczyła 1091 Polaków.

Przy konstruowaniu pytań badawczych skupiono się na zdiagnozowaniu potencjału do ograniczenia zachowań wysokoemisyjnych, mających wpływ na ślad węglowy jednostek. Obejmują one takie obszary jak sposób transportu (samochodowy i lotniczy) oraz konsumpcja. W przypadku tego ostatniego zjawiska, zbadano zarówno jej przejawy bezpośrednie (zakupy), jak związane z nią aspekty „refleksyjne”, tj. minimalizm czy samowystarczalność.

Samochody i komunikacja miejska

Jednym z obszarów życia codziennego Polaków w czasie pandemii, które badał KOZK, był transport. To jeden z kluczowych sektorów, wymagający przekształcenia w bardziej zrównoważony, ponieważ – obok przemysłu – jest głównym źródłem szkodliwych emisji tlenków węgla i azotu pogłębiających globalne ocieplenie. Tutaj też wyniki części sondażowej pokazały optymistyczne zmiany.

Krzepiącym wynikiem badania w temacie transportu jest także fakt, że połowa Polaków uważa, że rzadsze korzystanie z samochodu, w dużym stopniu przyczynia się do zapobiegania zmianom klimatu. Co prawda, mimo pamiętnych obrazków pustych ulic miast, które sprawiały wrażenie, jakby samochodami nie jeździł przez pewien czas nikt, wyniki sondażu wskazały na mniej spektakularne ograniczenia. Jedna czwarta kierowców przyznała, że w czasie pandemii z samochodów korzystało rzadziej. 60% zmotoryzowanych uważało, że w tym obszarze nic się dla nich nie zmieniło, a ok. 15% zadeklarowało, że z auta korzysta nawet częściej. Poza stanem faktycznym, KOZK pytał jednak także o możliwości dokonania zmian w tej dziedzinie w przyszłości.

Okazało się, że aż 63% Polaków byłaby skłonna ograniczyć korzystanie z samochodu po pandemii (31% Polaków jest gotowych ograniczyć jazdę samochodem w dużym, a 32% w umiarkowanym stopniu). Gotowych na taki krok nie jest natomiast 37% ankietowanych. Co ważne, w grupie osób gotowych na ograniczenie jazdy samochodem, ponad jedną czwartą (27%) stanowią osoby często korzystające z niego przed pandemią. Były to też częściej kobiety (62%), osoby w wieku powyżej 55 lat (38%), mieszkańcy wsi (31%) i osoby ze średnim wykształceniem (34%).
Pewnym negatywnym efektem pandemii, który zaobserwowano w czasie badania jest to, że część osób korzystała z samochodu więcej niż wcześniej. W interpretacji tego wyniku pomogły pogłębione wywiady. Okazało się, że pandemii towarzyszył także spadek zaufania do środków transportu masowego. Do głównych przyczyn badani zaliczali strach przed zakażeniem, a także obawę przed brakiem miejsca z powodu przekroczenia limitu pasażerów. W takiej sytuacji autobus czy tramwaj przestały być bezpiecznym środkiem transportu, na którym można polegać (na czas dowiezie nas tam, gdzie chcemy).

Podróże samolotem w świecie pandemii

Stara prawda głosi, że najtrudniej jest zrezygnować z rzeczy, do których jesteśmy najbardziej przyzwyczajeni. Jak pokazało badanie KOZK, do latania – nie jesteśmy.

Aż 70% Polaków ani razu nie leciało samolotem w ciągu minionych 12 miesięcy. Blisko 9 na 10 Polaków deklaruje, że w przyszłości jest w stanie ograniczyć podróże samolotem, w tym niemal jedna trzecia w dużym lub bardzo dużym stopniu. Podobny odsetek (32%) mógłby w zupełności z tego zrezygnować. Jedynie 6% ankietowanych nie jest w stanie przestać korzystać z samolotu jako z środka transportu. 

Według badania ilościowego loty samolotem to jedno z tych wysokoemisyjnych zachowań, które Polacy mogą ograniczyć najchętniej. Tłumaczy to materiał pozyskany z wywiadów jakościowych. Na dziś dominującą przyczyną są obawy przed zakażeniem koronawirusem podczas lotu (mała, zamknięta przestrzeń, dzielona z innymi pasażerami). W przypadku lotów służbowych uczestnicy badania wskazują przede wszystkim na możliwość pracy zdalnej (przekonanie się do takiej formy pracodawców i pracowników oraz upowszechnienie się narzędzi, które ją umożliwiają). Pojawiły się też wyjaśnienia odwołujące się do aktywności bardziej przyjaznych dla klimatu. Odpowiedzi badanych można podzielić na kategorie bezpośrednio wpływające na środowisko, np. odwołujące się do redukcji liczby lotów oraz wpływające na środowisko pośrednio, chociażby poprzez docenienie opcji lokalnego podróżowania. Zwrot ku krajowym wyjazdom koresponduje z danymi z części ilościowej. Jedną z aktywności, którą możemy ograniczyć w przyszłości najczęściej (zaraz po lataniu) są podróże służbowe związane z pracą. Dodatkowo prawie jedna czwarta z nas może całkowicie zrezygnować w przyszłości z wyjazdów na urlop za granicę, a co trzeci badany ograniczyć je w dużym lub bardzo dużym stopniu.

Nowy konsumpcjonizm?

W dobie dążenia do zrównoważonego rozwoju nieograniczony konsumpcjonizm, na którym opiera się dotychczasowy paradygmat wzrostu gospodarczego musi ulec przemianie. Punktem wyjścia do tej zmiany może być świadomość szkodliwości takiego modelu w perspektywie ochrony środowiska i przeciwdziałaniu skutkom zmian klimatu.

Jak pokazały badania KOZK, prawie 60% Polaków dostrzega tę zależność. Zdaniem 11% badanych, ograniczenie konsumpcjonizmu pomaga w zapobieganiu zmianom klimatu w stopniu maksymalnym, a dla 48% – w bardzo dużym lub dużym stopniu. Tylko 2% ankietowanych nie dostrzega związku między konsumpcjonizmem ze zmianami klimatu. Dla 8% badanych siła tej zależności jest niska, a dla co trzeciego Polaka (31 %) – średnia.

Nietypowa sytuacja, jaką spowodowała pandemia koronawirusa wpłynęła także na refleksje Polaków na temat samej potrzeby posiadania. Podczas pierwszych dwóch tygodni wiosennej epidemii aż 40% ankietowanych często ograniczało swoje zakupy, a 27% robiło tak ze średnią częstotliwością. Poczucie zagrożenia w nowej sytuacji sprzyjało społecznej refleksji nad tym, co jest naprawdę ważne: bezpieczeństwo, zdrowie, obecność bliskich, a także przestrzeń i kontakt z naturą. Zakupy dla przyjemności zaczęły wydawać się zbędne. Jak wskazują dalsze wyniki, ponad połowa badanych przyznała, że jest skłonna mocno ograniczyć w przyszłości tego typu wydatki.

Wyjątkowa sytuacja pandemii uświadomiła nam, że można funkcjonować bez wielu rzeczy, które wcześniej wydawały nam się bardzo potrzebne. I tak 11% badanych zadeklarowało, że jest gotowych całkowicie zrezygnować z zakupów dla przyjemności (poza ubraniami), a 44% może je ograniczyć w dużym stopniu. Co trzeci ankietowany zadeklarował, że może zredukować takie zachowanie w umiarkowanym stopniu. Tylko pięć procent badanych nie byłoby w stanie w ogóle ograniczyć swoich konsumpcyjnych nawyków w tym zakresie. O odzież zapytano osobno. Co piąty badany jest gotowy całkowicie zrezygnować z kupowania ubrań „na poprawę humoru”, a 45%  są w stanie to zrobić w dużym stopniu. Co czwarty ankietowany jest gotowy w umiarkowanym stopniu ograniczyć zakupy odzieży dla przyjemności, a zupełny brak gotowości do redukcji takiego zachowania zadeklarowało raptem 4 % badanych.

Czy pandemia zmieni nasze zachowania na bardziej proklimatyczne?

Pandemia pokazała sposób społecznej reakcji w trudnych momentach – w obliczu „wyższej sprawy” potrafimy się zmobilizować i ograniczyć pewne nawyki czy zwyczaje. Warto wykorzystać to doświadczenie i rządzące nim mechanizmy w kontekście strategii podejmowanych w celu przeciwdziałania skutkom zmian klimatu. Podstawowym elementem jest gotowość do zmniejszania wysokoemisyjnych zachowań w przyszłości. W jakich obszarach tkwi największy potencjał zmian? Według ilościowej części badania do zachowań, które jesteśmy najbardziej skłonni ograniczyć w przyszłości należą: loty samolotem, zagraniczne podróże związane z pracą oraz zakupy odzieży (dla przyjemności).

Sytuacja lockdown’u pokazała, że zachowania ekologiczne mogą zacząć się kształtować na poziomie nieświadomym – jakby „mimochodem”. Może mieć to związek z mechanizmem psychologicznym polegającym na tym, że osoby, które doświadczyły już z powodów zewnętrznych ograniczenia jakiegoś zachowania, są częściej gotowe do jego zminimalizowania w przyszłości. W ten sposób, podświadomie racjonalizują dysonans między narzuconym odgórnie działaniem a tym, co wynikałoby z własnej woli.

Nie oznacza to jednak, że nie dostrzegamy wpływu naszych zachowań na klimat. W pogłębionych rozmowach z uczestnikami badania wybrzmiewają wątki refleksyjne. Spowolnienie życia w pandemii pozwoliło zatrzymać się i spojrzeć z dystansem na osobistą egzystencję. W efekcie, wnioski z takiej autoanalizy wpływają na świadomą zmianę wzorów konsumpcji, a co z tym związane także stylu życia na bardziej przyjazny dla środowiska. Taką zależność w kontekście ograniczania mięsa dostrzega jedna trzecia z nas. W świetle tych danych widać też, że mimo pewnego ukonstytuowania się tematów ekologicznych w świadomości społecznej, istnieje szerokie pole do intensyfikacji działań edukacyjnych pokazujących relację między klimatem a stylem życia, do którego komponentów należą zarówno codzienny sposób przemieszczania się, model podróżowania czy szeroko rozumiana konsumpcja.

Pytaniem otwartym pozostaje, w jakim stopniu potencjał do zmian zachowań wysokoemisyjnych na te, które generują mniejszy ślad węglowy, się utrzyma. Do sprawdzenia trwałości deklaracji respondentów wobec zmiany postaw, konieczne jest przeprowadzenie kolejnego badania w czasie po pandemii, który na chwilę obecną jest jeszcze trudny do określenia.

Autorki: dr Justyna Orłowska i Alicja Piekarz, Krajowy Ośrodek Zmian Klimatu IOŚ-PIB